Parę drewienek, balaski i mamy mostek, Parę Aniołków do tego i mostek kierunek zmieniać zaczyna. Zmienia się, kręci. Trafić próbuje.
I trafia...
Trafia...
Do Nieba...
Tam Aniołek zapomina o wszystkim. Jest w końcu w domu. W śród swej rodziny, razem.
Już na zawsze...
Ale nic nie trwa wiecznie. Nic nie trwa na tyle długo...
Przecież wszystko ginie, wszystko znika. A na mym życiowym zegarku czasu ubywa. Bo wszystko ginie i znika. Jak z pięknym kwiatem, choć to może złe porównanie. Po pewnym czasie on jednak więdnie i rozterek doznaje, chce być dla świata i wszystko daje. Lecz znika, gnije. Tak jak ja. Pewnego dnia ja też tak zginę i zgnije...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz