Baletnica w masce taniec swój zaczęła. Tańczyła, tańczyła. Po pewnym czasie stanęła i w lustro dla odmiany patrzyć zaczęła. Nie w te na ścianę, lecz te w swej duszy, w te które powoli się kruszy.
Patrzyła,szukała, znaleźć nie mogła.
Czego tak szukasz?- zapytała myśl przelotnia
Siebie szukam, siebie samej. Nie tej pięknie ubranej, co w sukni pozłacanej tańczy nad ranem. Nie tej co w mroku kryje swe ciemne oblicze. Tej prawdziwej, tej co Stworzyciel dał życie.
Tańczyć dalej zaczęła, nie zwracając uwagi na serca polecenia. Kręciła się w kółko, jakby karuzela na podwórku. Pamięć jej wracała, to odchodziła.
Pojąć tego nie mogła dziewczyna.
Co ja tu robię? Jaki mój sens? - spytała siebie
A wiedziała, że tą odpowiedź znajdzie dopiero w niebie. Nie myśląc dalej, nie czekając dłużej. Decyzje podjęła. Tą która należy do Stworzyciela.
Taniec zostawiła.
Biec do okna zaczęła.
Chcą swojego końca rzuciła się w otchłań...
I teraz w otchłani swój sens poznała...
Ta baletnica mała..

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz