A ja kroczę przez ten świat daleki. Do miejsca, które będzie moim domem.
Nie ma go tu. Nie na tym dalekim świecie, co piękno swe ukazuje ciągle. To nie dla mnie. Ja nie chce piękna. Ja chcę...
Ja chce spokoju i swego domku..
Nagle widze, że jeden tak jak ja motylek swego szuka miejsca. Lata i błądzi po tym świecie dalekim oczekując końca.
A może ja też. Może mój dom nie jest na tym świecie. Tylko na innym, odległym dalece. Ale jak tam dotrzeć? Jak uzyskać dostęp?
Widzę, że ja też błądze. Ranie się specialnie płatkami ostrych, metalowych kwiatów. Dając im swą czerwoną rosę.
Czy to już domek?
Czy to już mój koniec?
Nie, jeszcze nie. To dopiero mój początek...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz