Znowu tu pisze i to często.
Za często.
Mam ochotę się rozpłakać, wypalić kolejne parę papierosów, wypić coś mocniejszego, co i tak na mnie nie zadziała lub wrócić do starszych "przyjemności".
Jednocześnie wiem jak bardzo nic to nie wniesie. Bo dalej będę mieć to wszystko w sobie.
Więc leżę i patrze w sufit. Ogarnięta bezsilnością i beznadziejnością.
Miły niedzielny wieczór
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz